Oddymianie po zmianie normy PN-B-02877-4:2025-07

Oddymianie po zmianie normy

Co w 2026 roku naprawdę obowiązuje według PN-B-02877-4:2025-07

3 najważniejsze zmiany
  • projektowanie od strefy dymowej, a nie od procentu powierzchni dachu,
  • dobór przez grupę projektową GP i parametry pożaru,
  • większy nacisk na powietrze kompensacyjne jako warunek działania systemu.

W 2026 roku trzeba rozdzielić dwie rzeczy, które w praktyce często są mieszane. Prawnie wiążące są przede wszystkim przepisy techniczno-budowlane oraz przepisy z zakresu ochrony przeciwpożarowej, czyli zwłaszcza Warunki Techniczne oraz rozporządzenie MSWiA w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków. Polskie Normy nie są co do zasady obowiązkowe same z siebie, ale projektant ma obowiązek działać zgodnie z przepisami i zasadami wiedzy technicznej. Dlatego przy oddymianiu grawitacyjnym aktualnym punktem odniesienia stała się PN-B-02877-4:2025-07, opublikowana 17 lipca 2025 r., która zastąpiła wydanie z 2001 r. i zmianę z 2006 r.

To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne. Jeżeli inwestor pyta, jak ma to teraz wyglądać, odpowiedź brzmi: projekt musi spełnić wymagania prawa, a sposób doboru urządzeń i parametrów systemu powinien odpowiadać aktualnej wiedzy technicznej. W obszarze oddymiania grawitacyjnego tą wiedzą techniczną jest dziś właśnie nowa PN-B-02877-4:2025-07, bo to ona porządkuje sposób wyznaczania stref dymowych, dobór powierzchni czynnej oddymiania i dopływu powietrza kompensacyjnego.

Od czego projekt zaczyna się teraz, a od czego nie powinien

Najczęstszy błąd polega na tym, że rozmowę o oddymianiu zaczyna się od klap dymowych. To za późny etap. Najpierw trzeba ustalić, czy dla danej drogi ewakuacyjnej albo przestrzeni w ogóle jest wymagane zabezpieczenie przed zadymieniem lub usuwanie dymu. Warunki Techniczne wprost wskazują, które klatki schodowe mają być obudowane, zamykane drzwiami dymoszczelnymi i wyposażone w urządzenia zapobiegające zadymieniu albo służące do usuwania dymu, uruchamiane samoczynnie przez system wykrywania dymu. Dotyczy to między innymi klatek ewakuacyjnych ze strefy ZL II w budynku niskim, ze stref ZL I, ZL II, ZL III lub ZL V w budynku średniowysokim oraz ze stref PM o gęstości obciążenia ogniowego powyżej 500 MJ/m² lub z pomieszczeniem zagrożonym wybuchem w budynku niskim albo średniowysokim. W budynkach wysokich i wysokościowych zasadą jest już obudowana droga ewakuacyjna z przedsionkiem przeciwpożarowym, a dla wielu przypadków również urządzenia zapobiegające zadymieniu.

To oznacza, że prosta ścieżka wygląda dziś tak: najpierw ustala się wymaganie prawne dla konkretnej przestrzeni, potem wybiera właściwy typ rozwiązania, a dopiero na końcu dobiera urządzenia. W budynkach niskich i średniowysokich dla klatek schodowych często będzie to klasyczne oddymianie grawitacyjne. W budynkach wysokich i wysokościowych, zwłaszcza poza strefą PM, punktem wyjścia jest raczej zabezpieczenie przed zadymieniem niż zwykła klapa dymowa. Sam dobór urządzenia bez tej analizy prowadzi później do konfliktu z projektem, scenariuszem pożarowym i odbiorem.

Jak wygląda dziś prosta ścieżka dla hali produkcyjnej lub magazynowej

W hali produkcyjnej albo magazynowej nowa norma odchodzi od starego, uproszczonego myślenia procentem powierzchni dachu. Obecnie najpierw wyznacza się strefę dymową. W aktualnym podejściu branżowym zaleca się, aby miała ona powierzchnię nie większą niż 4 000 m², a maksymalna odległość między elementami ograniczającymi strefę dymową nie przekraczała 80 m. Norma przewiduje możliwość powiększenia strefy, ale wtedy rośnie wymagana intensywność oddymiania. To ważna zmiana, bo projekt nie jest już liczony dla całej hali jako jednej, abstrakcyjnej bryły, tylko dla konkretnej strefy dymowej.

Następnie strefę trzeba przypisać do odpowiedniej grupy projektowej GP. Tu właśnie kończy się stary automatyzm. Na klasyfikację wpływa nie tylko funkcja produkcyjna lub magazynowa, ale również gęstość obciążenia ogniowego, przewidywana szybkość rozprzestrzeniania się pożaru, wysokość składowania oraz to, czy strefa jest chroniona stałymi samoczynnymi urządzeniami gaśniczymi wodnymi. Dopiero po ustaleniu GP odczytuje się z tablic wymaganą minimalną powierzchnię czynną oddymiania dla danej wysokości strefy dymowej i projektowanej warstwy wolnej od dymu. W praktyce oznacza to, że system zaczyna się od parametrów pożaru i geometrii strefy, a nie od katalogu urządzeń.

W nowym podejściu bardzo istotny jest także czas rozpoczęcia działań ratowniczo-gaśniczych. Jeżeli mieści się on do 15 minut, wymaganą powierzchnię czynną oddymiania przyjmuje się bezpośrednio z tablic. Jeżeli wynosi od 15 do 30 minut, zalecane jest zwiększenie grupy projektowej o jeden stopień. Jeżeli przekracza 30 minut, norma rekomenduje wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń, na przykład stałych samoczynnych urządzeń gaśniczych wodnych. To nie jest detal obliczeniowy, tylko parametr, który realnie zmienia wielkość systemu i koszt inwestycji.

Na końcu tej ścieżki dochodzi powietrze kompensacyjne. Nowa norma mocno porządkuje ten temat. Warunkiem skutecznego oddymiania strefy dymowej jest zapewnienie doprowadzenia powietrza kompensacyjnego, a jego powierzchnię odnosi się do wymaganej powierzchni czynnej oddymiania dla strefy o największym zapotrzebowaniu. To upraszcza projektowanie i jednocześnie zamyka drogę do pozornego oddymiania, w którym klapy są dobrane poprawnie na papierze, ale układ nie ma skąd pobrać powietrza.

Jak ma to wyglądać na klatce schodowej

Na klatce schodowej ścieżka jest prostsza, ale tylko wtedy, gdy obiekt rzeczywiście mieści się w zakresie rozwiązania grawitacyjnego. Wytyczne CNBOP-PIB przyjmują dla budynków niskich i średniowysokich zasadę, że sumaryczna powierzchnia czynna klap dymowych albo ściennych urządzeń oddymiających powinna wynosić co najmniej 5 procent powierzchni obliczeniowej klatki schodowej i nie mniej niż 1 m². Dodatkowo otwór oddymiający powinien znajdować się w najwyższej części klatki, a przy urządzeniach ściennych w górnej strefie tej przestrzeni.

Równie ważny jest dopływ powietrza kompensacyjnego. Wytyczne wskazują, że powierzchnia czynna otworów lub urządzeń zapewniających napływ powietrza kompensacyjnego nie powinna być mniejsza niż powierzchnia czynna urządzeń oddymiających. Napływ powinien łączyć klatkę schodową bezpośrednio z przestrzenią zewnętrzną albo przez ograniczony układ automatycznie otwieranych drzwi, a gdy klatka nie ma bezpośredniego wyjścia na zewnątrz, wymagany otwór kompensacyjny rośnie wraz z liczbą drzwi oddzielających klatkę od powietrza zewnętrznego. To jest właśnie ten element, który najczęściej bywa pomijany na etapie modernizacji istniejących budynków.

Trzeba też zachować proporcje między wymaganiem prawnym a doborem technicznym. Jeżeli obiekt jest wysoki albo wysokościowy, sama klapa dymowa nie powinna być traktowana jako rozwiązanie domyślne. Warunki Techniczne dla budynków wysokich i wysokościowych wymagają co do zasady obudowanych dróg ewakuacyjnych z przedsionkami przeciwpożarowymi, a dla wielu układów także urządzeń zapobiegających zadymieniu. Innymi słowy: nie każda klatka schodowa powinna być dziś rozwiązywana tak samo.

Gdzie najczęściej pojawiają się błędy przy odbiorach PSP

Najwięcej problemów nie wynika z samej obecności urządzeń, tylko z braku zgodności całego układu z projektem i sposobem działania wymaganym przepisami. Rozporządzenie MSWiA wymaga, aby urządzenia przeciwpożarowe były wykonane zgodnie z projektem uzgodnionym przez rzeczoznawcę do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych, a dopuszczenie do użytkowania było poprzedzone próbami i badaniami potwierdzającymi prawidłowość działania. Jeżeli na budowie zmieni się lokalizacja klapy, sposób napływu powietrza, logika sterowania albo zakres współpracy z systemem wykrywania dymu, a dokumentacja tego nie odzwierciedla, problem pojawia się od razu.

Drugim częstym błędem jest traktowanie oddymiania jako samego otwarcia klapy. To za mało. Właściciel lub zarządca ma utrzymywać urządzenia przeciwpożarowe w pełnej sprawności technicznej i funkcjonalnej, oznakować miejsca urządzeń oraz elementów sterujących i prowadzić instrukcję bezpieczeństwa pożarowego, która obejmuje między innymi wyposażenie w urządzenia przeciwpożarowe, sposób ich przeglądów oraz plany obiektu. Jeżeli system działa, ale brakuje oznakowania, instrukcji, aktualnych protokołów, albo nie da się wykazać logiki współpracy urządzeń, to w praktyce również kończy się uwagami przy odbiorze lub kontroli.

Bardzo często wraca też problem powietrza kompensacyjnego. W halach spotyka się poprawnie dobrane klapy dymowe i zbyt małe albo źle położone otwory napływu powietrza. Na klatkach schodowych problemem bywa brak bezpośredniego połączenia z zewnątrz, zbyt wiele drzwi pomiędzy klatką a otworem kompensacyjnym albo wykorzystywanie przestrzeni pośredniej jako holu czy recepcji. Formalnie system istnieje, ale funkcjonalnie nie zapewnia prawidłowego przepływu. Właśnie dlatego nowe podejście tak mocno wiąże oddymianie z rzeczywistą drogą napływu powietrza.

Od 1 stycznia 2026 r. pojawił się też temat, który nie dotyczy samego oddymiania, ale bardzo często pojawia się przy czynnościach kontrolno-rozpoznawczych PSP w dużych obiektach handlowych, produkcyjnych i magazynowych. Chodzi o obowiązek oznakowania miejsca połączenia ściany oddzielenia przeciwpożarowego ze ścianą zewnętrzną oraz z dachem w określonych przypadkach, między innymi gdy obie strefy pożarowe mają co najmniej 2 000 m² i spełniony jest dodatkowy warunek dotyczący materiałów ścian zewnętrznych, dachu albo gęstości obciążenia ogniowego. W praktyce można mieć poprawne oddymianie, a mimo to odbiór utknie przez brak tego oznakowania.

Jak przygotować obiekt, żeby ścieżka była naprawdę prosta

Jeżeli celem jest prosta droga do poprawnego rozwiązania, trzeba przyjąć jedną zasadę: najpierw logika działania, potem urządzenia. Dla hali oznacza to kolejno ustalenie strefy dymowej, parametrów pożaru, grupy projektowej, wymaganej powierzchni czynnej oddymiania i dopływu powietrza kompensacyjnego. Dla klatki schodowej oznacza to sprawdzenie, czy dopuszczalne jest rozwiązanie grawitacyjne, a potem dobranie powierzchni czynnej oddymiania i napływu powietrza do konkretnej geometrii klatki i wyjścia na zewnątrz. W obu przypadkach system musi być uruchamiany samoczynnie przez wykrywanie dymu tam, gdzie wymagają tego przepisy, a całość musi przejść próby potwierdzające poprawność działania.

Na etapie przygotowania do odbioru trzeba mieć nie tylko same urządzenia, ale też komplet dokumentów potwierdzających, że zastosowane rozwiązanie jest legalne i nadaje się do użytkowania. W polskim systemie oznacza to równoległe spojrzenie na przepisy o ochronie przeciwpożarowej i na przepisy o wyrobach budowlanych. Dla wyrobów budowlanych stosuje się zasady oceny i weryfikacji stałości właściwości użytkowych, deklarację właściwości użytkowych oraz oznakowanie CE albo znak budowlany B, a dla części wyrobów przewidziano również dopuszczenie do użytkowania. Brak tego porządku dokumentacyjnego bardzo często wraca dopiero przy końcu inwestycji.

Najprostsze i zarazem najbezpieczniejsze podejście jest więc następujące: nie pytać najpierw, ile klap trzeba zamontować, tylko jaką przestrzeń trzeba chronić, jak ma płynąć dym, skąd ma napływać powietrze i jak ten układ zostanie wykazany w dokumentacji oraz podczas prób. Jeżeli te cztery odpowiedzi są spójne, oddymianie grawitacyjne staje się przewidywalnym elementem projektu. Jeżeli choć jedna z nich jest przypadkowa, odbiór PSP zwykle nie będzie prosty.